2011-11-02 16:33:56 >> Potworne macki życia

Czas mija nieubłaganie... Życie wkręciło mnie w swoje koła zębate... I mieli... I mieli... Zmęczyłem się tą całą stytuacją, czas na zmiany. Czyli jak znam życie, ponownie wpadnie mi do głwoy jakiś ryzykowny pomysł...

   Bo nie potrafię zbyt długo zginać karku... Nie mam w zwyczaju milczeć, kiedy sytuacja wydaje mi się nie fair... Bo jestem idealistą, cholernym rycerzykiem, który trzyma sięswoich zasad. Bo co innego ma sens?..

   Dryfuję po morzu życia, chaotycznie przebierając rękami i nogami w złudnej nadziei, że gdzieś dopłynę... Po drodze obijam się o wystające skały, cudem unikam raf i mielizn, muskają mnie macki oślizgłych potworów... I przebieram dalej kończynami... Bo może jednak gdzieś uda mi się dopłynąć?


skomentuj (2)




2011-09-17 23:15:52 >> Wyzwanie

Zmiany w wyglądzie zewnętrznym, na które miałem ochotę już od kilku lat... Tylko jakoś brakło i funduszy i odwagi... Początek już poczyniony, niedługo z racji nadejścia chłodniejszej pory roku, zmiany będą znacznie mocniej widoczne. Ostatnie szlify zaś na wiosnę...

   Nowy rok szkolny oznacza nowe przedsięwzięcia i projekty. Koniec 2011 zapowiada się dość intensywnie pod tym względem. Mam nadzieję, że jeszcze przez kilka miesięcy dam rade utrzymać wysoką motywację do działania. Bo to, że mi ona minie to rzecz pewna. Pytanie tylko kiedy...

   Wreszcie mam wrażenie, że coś drgneło... Że niedługo wejdę na pierwszy stopień, tych cholernie długich schodów. A to przecież opiero początek. Tyle jeszcze jest do zrobienia, tyle do osiągnięcia...



skomentuj (2)




2011-09-04 21:31:22 >> Krystalizuję się

Czekam... Stoję z boku i obserwuję. Przyglądam się ludziom, wydarzeniom, zmieniającemu się otoczeniu... Szukając sensu w swoim własnym położeniu, opiniach, decyzjach, charakterze i przekonaniach... Dlaczego w ogóle to analizuję? Dlaczego się zastanawiam? Skoro i tak się nie zmienię?..

   Ja przecież nie ewoluuję... Nie zmieniam się... Tylko coraz lepiej poznaję siebie. Jeśli moje zachowanie się zmienia, to tylko dlatego bym postępował w większej zgodzie z samym sobą. Z tym co we mnie tkwiło od początku, a dopiero niedawno zostało odkryte... Ciężko to ubrać w słowa.

   Czuję się jakby niekompletny. Cały czas coś jest nie tak... Ciągle muszę szperać, szukać, eksplorować wewnętrzny kosmos... Poznawać prawdę o sobie. Pełny, kompletny ja, tkwi gdzieś tam - na wyciągnięcie ręki, a jednak niedostępny. Staram się zrozumieć mechanizmy jakie mną kierują. Zbadać i poznać każdą śrubkę, koło zębate, najmniejszy nawet element mojej wewnętrznej machiny. 

   Bo ja przecież nie ewoluuję... Ja krystalizuję się...



skomentuj (4)




2011-08-24 21:42:32 >> Drzwi

Czy jestem z siebie dumny po tym co zrobiłem? Nie wiem... Nie będę wdawał się w szczegóły - obiecałem, że tego nie zrobię. 

   Sytuacja się nie pogorszyła - no bo niby jak?.. Jest po prostu tak samo tragiczna jak do tej pory. W zasadzie nic się nie zmieniło oprócz tego, że zatrzasnąłem niedomknięte drzwi. Czasami uchylały się nieco bardziej, a wtedy mogłem zobaczyć promyk światła. Po chwili jednak znowu się przymykały. Nie mogłem ich pchnąć, otworzyć na oścież, wejść do środka z butami... Mogłem tylko próbować znaleźć się jak najbliżej, poznawać fakturę powierzchni drzwi, obserwować ich zachowanie. Być w pobliżu na wypadek wypadnięcia z zawiasów...

   Tylko że mnie najbardziej interesowało to co było za nimi. To światło, w którego promieniach w zasadzie nigdy nie dane mi było przebywać... A te drobne zmiany uchylenia drzwi miały trwać jeszcze długo. Jak przewidywałem - o wiele dłużej niż drzwi się spodziewały...

   Bardzo mi na tych drzwiach zależało... I na tym co było za nimi... A jednak... Drzwi nie traktowały mnie poważnie, postępowały egoistycznie, choć nie były złe... A ja tak mogłem sobie czekać w obserwacji, pełen nadziei, wspomagającyw potrzebie, do usranej śmierci...

   Więc zamiast kontynuować to co zdążyło mnie zmęczyć, istatni raz dotknąłem drzwi i zatrzasnąłem je na zawsze! I niech się nadal wahają, nie dbam o to - to już nie mój problem...



skomentuj (2)




2011-08-03 20:31:12 >> Dream is collapsing

Nasz świat jest zbudowany na bardzo kruchych podstawach... Wystarczy uderzyć w czuły, newralgiczny punkt, by wszystko zaczęło się... Zapadać...

   Nie macie wrażenia, że otoczenie drży? Że dzieją się naprawdę złe rzeczy? Złe rzeczy, które stanowią tylko przedsmak tego co już nadchodzi?..

   Muzyka Hansa Zimmera, powoli narasta... Zagrożenie zniszczenia jest już realnie odczuwaną ewentualnością... Robi się niebezpiecznie, coraz bardziej nerwowo... Jednocześnie to co może nastąpić, niesie ze sobą powiew świeżości, szansę na zmiany... Szansę na wydostanie się z zatwardziałych schematów, na wydostanie się z coraz bardziej chorych zasad, które rządzą naszymi egzystencjami...

   Pozostań sobą! Na wszystko co wierzysz, pozostań sobą! Zbliża się czas sprawdzianu Twojej odporności... Test Twojej siły woli... 

   Muzyka jest coraz głośniejsza... Czy ją słyszysz? Czy już widzisz to, co nadchodzi wielkimi krokami?..

   Wszyscy żyjemy we śnie... We śnie, który zaczyna się... 

   Zapadać...



skomentuj (1)




2011-07-22 23:37:25 >> Tylko chęci już brak

Od ostatniego wpisu minęło już sporo czasu, ale niewiele się zmieniło... W zasadzie to nie mam o czym meldować... Wpadłem w jakiegoś rodzaju zrezygnowanie... Bo nic się nie zmieniło... Bo nic się nie dzieje...

   Pustka, której nie mam czym zapełnić... Nicość, od tak długiego czasu! Pomimo prób... Pomimo wysiłków... Nic się nie zmieniło... Tylko chęci już brak...


skomentuj (2)




2011-06-27 20:42:14 >> Zdeterminowany i radosny

Zawsze jest o co walczyć... Albo: zawsze jest kolejny wróg - jak mawia Bractwo Stali ;)

Zdradzę Wam pewien sekret... Odczuwam syndrom świętego Sebastiana...

Wystarczy że jestem absolutnie przekonany do jakiejś idei, wystarczy że podjąłem decyzje i jestem jej pewny. Możecie mnie przekonywać, szantażować, zmuszać, szatkować moje ciało, w ekstremalnym przypadku nawet zabić... I jeśli nadal będę uważał że to ja mam rację i że warto bronić tego akurat punktu widzenia - zdania nie zmienię.

Można mnie przekonać logicznymi argumentami, pokazać że nie mam racji. Potrafię zmienić zdanie, a nawet przeprosić że się upierałem. Ale jeśli nikt nie zdoła mnie przekonać, to tym bardziej nikt mnie do niczego nie zmusi...

I wiecie co? To jest piękne! Zawsze uwielbiałem historie w których niewielu stawało przeciwko wielu. W których trwali w uporze pomimo przeważających sił wroga, niekorzystnym okolicznościom i wszelkim przeciwnościom. Pewnie dlatego, że sam potrafię być wyjątkowo zdeterminowany. Jedyną osobą zdolną mnie pokonać jestem ja sam...

Teraz czuję przypływ sił. Mam przeciwko czemu walczyć! Mogę wykorzystać siłę mojej determinacji! To piękne uczucie, mówię Wam...

Normalnie jestem spokojnym człowiekiem, który długo waży wszelkie 'za' i 'przeciw'. Ale jeśli tylko wyczuję, że ktoś próbuje ograniczyć moją wolność, że ktoś próbuje mnie zmanipulować, albo zmusić do określonej decyzji, stawiam opór. A jeśli ta osoba nadal naciska, to odczuwam radość! Bo walka z przeciwnościami losu, to jedna z niewielu okazji w których naprawdę czuję, że żyję!

Ach, kolejna walka... Adrenalina i oczekiwanie na starcie. Myślisz że mnie pokonasz? Ha! Powiem Ci coś: nie jesteś w stanie dokonać tej sztuki. Nie pozwolę Ci na to. Bo jam jest Hastatus!


skomentuj (2)

layout by Agata Skiba only for Hastatus ©