2011-08-24 21:42:32 >>

Drzwi



Czy jestem z siebie dumny po tym co zrobiłem? Nie wiem... Nie będę wdawał się w szczegóły - obiecałem, że tego nie zrobię. 

   Sytuacja się nie pogorszyła - no bo niby jak?.. Jest po prostu tak samo tragiczna jak do tej pory. W zasadzie nic się nie zmieniło oprócz tego, że zatrzasnąłem niedomknięte drzwi. Czasami uchylały się nieco bardziej, a wtedy mogłem zobaczyć promyk światła. Po chwili jednak znowu się przymykały. Nie mogłem ich pchnąć, otworzyć na oścież, wejść do środka z butami... Mogłem tylko próbować znaleźć się jak najbliżej, poznawać fakturę powierzchni drzwi, obserwować ich zachowanie. Być w pobliżu na wypadek wypadnięcia z zawiasów...

   Tylko że mnie najbardziej interesowało to co było za nimi. To światło, w którego promieniach w zasadzie nigdy nie dane mi było przebywać... A te drobne zmiany uchylenia drzwi miały trwać jeszcze długo. Jak przewidywałem - o wiele dłużej niż drzwi się spodziewały...

   Bardzo mi na tych drzwiach zależało... I na tym co było za nimi... A jednak... Drzwi nie traktowały mnie poważnie, postępowały egoistycznie, choć nie były złe... A ja tak mogłem sobie czekać w obserwacji, pełen nadziei, wspomagającyw potrzebie, do usranej śmierci...

   Więc zamiast kontynuować to co zdążyło mnie zmęczyć, istatni raz dotknąłem drzwi i zatrzasnąłem je na zawsze! I niech się nadal wahają, nie dbam o to - to już nie mój problem...



skomentuj (2)